W ramach przygotowań do Światowych Dni Młodzież, w niedziele 15 lutego w Gorlicach, spotkała się młodzież diecezji rzeszowskiej. Na ten szczególny dzień zaproszono zespół Full Power Spirit, który przedstawił program „Znajdź pomysł na siebie”. Poprzez  muzykę, słowo i obraz mówili nam o wartościach ważnych dla młodego człowiek, a jednocześnie spychanych na boczny tor przez dzisiejszy świat. Skąd pomysł na taki program? Czym dla zespołu są ŚDM? Zapytałam o to muzyków grupy Full Power Spirit.

 

Magdalena Maraj: Swoją muzyką idziecie jakby „pod prąd” światu. rapujecie o wartościach takich jak: rodzina, miłość, wolność, szacunek… Czy w ten sposób, łatwiej jest dotrzeć z takim przesłaniem do ludzi młodych?

Full Power Spirit: Próbujmy wszystkiego. Jeśli coś będzie rodzić dobre owoce to znaczy, że jest skuteczne i potrzebne. Na przestrzeni tych 14 lat naszej działalności dostaliśmy wiele dowodów na to, że to co robimy jest potrzebne, przede wszystkim potrzebne nam samym. Bo jeśli my ze sceny mówimy o pewnych wartościach to zakładam, że będzie to autentyczne tylko wtedy, gdy będziemy nimi żyli na co dzień. Jest to stawianie poprzeczki bardzo wysoko sobie samemu, nie chciałbym uprawiać artystycznej obłudy. Robię to co robię przede wszystkim ze względu na siebie, może trochę egoistycznie, ale zaczynam od siebie. Nie mówimy o zbyt popularnych sprawach, ale żeby mieć szeroki pogląd na świat, warto poznać kilka punktów widzenia i wtedy wypracować sobie swoje własne zdanie. Działamy dość intensywnie, to świadectwo zapotrzebowania na to co robimy. Przez te niespełna czternaście lat zagraliśmy 1450 koncertów, więc jest to do czegoś komuś potrzebne. Trudno mi oceniać na ile skuteczne. Stawiamy się w roli takich siewców ewangelicznych, którzy tylko sieją słowo, ale nie do nas należy zbieranie owoców, to Pan Bóg wie co się dzieje w sercu człowieka. Koncert ma też to do siebie, że go oceniamy przez pryzmat zewnętrznych reakcji, czy ludzie się uśmiechają, czy się dobrze bawią, czy się włączają, śpiewają, to jest jedna strona tej sytuacji – ludzka, zewnętrzna. Ale jak się okazuje nie jest ona najważniejsza, bo najważniejsze dzieje się w serduchu, to czy ktoś wychodzi z takiego spotkania z czytelniejszym spojrzeniem na siebie, albo z chęcią zmiany czegoś w swoim życiu. W serce nie mamy już żadnego wglądu.

Skąd pomysł na program „Znajdź pomysł na siebie”? Jaki jest jego cel?

Muzyka ma to do siebie, że poza rozrywką którą ze sobą niesie jest także nośnikiem informacji. Ale tych informacji do przekazania mamy tyle, że trudno je wszystkie ująć muzyką. Stąd pojawił się taki pomysł, żeby do tej muzyki, którą robimy dodać coś jeszcze. Program „znajdź pomysł na siebie” rodził się bardzo niepozornie. Zaczęliśmy  dostawać pojedyncze, sporadyczne zaproszenia do szkół a jedno spotkanie rodziło kolejne. Ten program nie był przygotowywany jakoś specjalnie, to jest wypadkowa tych działań, które podejmowaliśmy przez kilkanaście lat. Ludzie się zmieniają, są zupełnie inni niż czternaście lat temu, żyją trochę inaczej, mają często inne systemy wartości, dlatego też nasz program ewaluował. Posiada dwie części, niezależne od siebie. Doszliśmy do wniosku, że warto iść dalej, gdzieś w głąb. I tak powstał taki „miks” obrazu, muzyki, słowa mówionego, konkursów, skeczy. Zależało nam, żeby to było dynamiczne, żeby unikać języka moralizującego, bo tego nikt nie lubi. Stąd trochę żartobliwie, z uśmiechem na twarzy, opowiadamy o prostych uniwersalnych rzeczach. W Kościele na to też jest miejsce, bo chrześcijaństwo to religia radości i nadziei. Opowiadamy o  tym, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, czyli, że czasem wydaje nam się, że mamy nie wiele, ale jak zobaczymy tych którzy nie mają nic to zaczynamy czuć się bogaci. Po drugie mówimy o talentach, o tym że każdy może zostać mistrzem świata, to zależy tylko od ciebie jak wykorzystujesz swój czas, Pan Bóg już zrobił tyle ile mógł, podarował ci talent, a Twoim zadaniem jest go odkryć i wykorzystać – możesz dzięki temu zostać mistrzem świata choć nie musisz – to kwestia Twojej wolności i wyborów jakich dokonujesz. Po trzecie mówimy o zasadach, o tym że warto je mieć, i nie warto ich łamać. Stawiamy na dekalog, drogowskazy, które Pan Bóg nam zostawił, a które mają nam pomóc bez kolizyjnie przejechać po autostradzie którą jest życie. Po czwarte mówimy, że świat oferuje nam dziś wiele dróg na skróty. Że teoretycznie możemy mieć wszystko na pstryknięcie palcem, jak nie chce się nam przez godzinę robić obiadu, to kupujemy zupkę w proszku, 5 min i coś nam w misce pływa, tylko pytanie czy ma to coś wspólnego z jedzeniem. W życiu, jak się okazuje nie wszystko da się zrobić na pstryknięcie palcem, najczęściej podejmowane wyzwania  wymagają wytrwałości, zaangażowania, jakiejś ciężkiej pracy. Takich dróg na skróty jest w życiu bardzo wiele, ale nie warto nimi chodzić. Opowiadamy o prostych sprawach, prostym, czytelnym językiem. One są na tyle proste, na tyle uniwersalne i z jednej strony nam znane, a z drugiej tak rzadko o nich myślimy, że zaczynają być odkrywcze.

Wielokrotnie koncertowaliście dla ludzi młodych. Byliście także na ŚDM w Niemczech, dziś gracie dla młodzieży diecezji rzeszowskiej. Czym dla Was są ŚDM? Czy to szczególny czas?

Może dla nas nie tyle szczególny, ponieważ  bardzo często pojawiamy się wśród ludzi młodych, choć już dziś najmłodsi nie jesteśmy, ciągle dzięki tym młodym ludziom możemy czuć się młodo. Może dla nas,  Światowe Dni Młodzieży nie są aż tak spektakularne, choć te najbliższe na pewno takie będą, ponieważ  odbywają się na naszej ziemi, to do nas przyjadą ludzie z całego świata, by poznać nas, nasza kulturę, zobaczyć jak praktykujemy swoją wiarę. Jest to jednak wyjątkowe spotkanie, które  pozwala popatrzeć na Kościół z perspektywy globalnej. Nam się czasem wydaje, że nasza parafia do której należymy jest centrum wszechświata, że tak jak żyje ta  parafia tak żyje cały Kościół. I jak zaczniemy patrzeć, choćby przez pryzmat ogólnokrajowy to okazuje się, że wygląda to zupełnie inaczej, a z perspektywy globalnej wygląda to jeszcze ciekawiej – to pierwsze co wiąże się z ŚDM. Drugie to fakt, że gdy zagląda się do Kościoła na niedzielną Eucharystię, to wydaje się, że tych ludzi młodych nie zawsze widać w Kościele, raczej to pokolenie naszych rodziców wypełnia kościelne ławki, tymczasem okazuje się, że  ludzie, dla których Chrystus jest kimś istotnym w życiu, a Ewangelia jest zbiorem pewnych zasad, praw i wartości, którym chcą być wierni, jest całkiem sporo. W Bazylii zebrało się ponad 4 mln ludzi, u nas pewnie tylu ich nie będzie, ale myślę, że ta liczba i tak będzie robiła piorunujące wrażenie na kimś kto będzie patrzył na to z boku. My jeżdżąc po kraju mamy takie ogólnokrajowe spojrzenie na Kościół, po drugie wymieniamy się doświadczeniami, czym żyją ludzie na zachodzie, jak wygląda życie ludzi na wschodzie. Jednak niewątpliwie czekamy na ŚDM i sami się do nich przygotowujemy.

W 2011 roku nagraliście teledysk „światło, życie, solidarność”, poświęcony przede wszystkim ks. Blachnickiemu, czterem muszkieterom – jak sami o nich śpiewacie – Popiełuszko, Blachnicki, Wojtyła, Wyszyński. Jakie znaczenia dla Waszej twórczości ale i dla Was samych mają tacy ludzie? Święci i błogosławieni naszej ziemi?

Niektórzy mówią że żyjemy w czasach kryzysu wartości i ideałów. Coraz mniej jest ludzi żyjących tak pięknie by móc się na nich wzorować. Nawet jeśli jest to prawdą, to okazuje się, że w nieodległej historii żyli ludzie, którzy zainspirowali innych do wielkich rzeczy. Dzięki takim postaciom jak ks. Jerzy Popiełuszko żyjemy dziś w wolnej Polsce, ale ta wolność miała swoją cenę, za którą m.in. on zapłacił.  Jednak  ze względu na jego czyny, choć nie ma go od ponad 30 lat pomiędzy nami, jego imię i nazwisko znają wszyscy ludzie w całym kraju. To świadczy o jego bohaterstwie. Ta postać w skali kraju jest dość popularna, natomiast ks. Blachnicki nie jest już tak popularny, a jednak przez Ruch Światło–Życie, którzy zainicjował, przewinęło się grubo ponad 2 mln ludzi, to naprawdę dużo. W szerokim kontekście jest to postać jeszcze nie znana. I ta piosenka powstała po to, by ludziom tą postać przybliżyć, ale też po to, by ten Ruch Światło–Życie jakoś zjednoczyć. Te cztery przytoczone przez Ciebie postacie chcieliśmy jakoś w swojej twórczości docenić, pokazując też, że przy całej pojawiającej się ostatnimi czasy krytyce Kościoła, ten Kościół tworzyli właśnie tacy ludzie.

Dziękuję za rozmowę.

z zespołem Full Power Spirit rozmawiała Magdalena Maraj