Osoba, która łączy dwie pasje. Z jednej strony śpiewem umila życia innym, z drugiej zaś przybliża ludziom orędzie Matki Bożej … robiąc różańce. Zapraszamy do przeczytania wywiadu.

Jak zaczęła się Twoja głębsza relacja z Panem Bogiem?

Każdy z Nas przyjmuje wiarę rodziców. W swojej wierze – chrześcijaństwie – wychowali mnie też moi rodzice. Tak jak każdego nauczyli i mnie głównych prawd wiary, modlitwy Ojcze Nasz, powinności chodzenia do kościoła, nie tylko w niedziela, ale i Święta, jak również korzystania z sakramentów. Na początku było to ciekawe, zwłaszcza wtedy, gdy jeździłam ze znajomymi przez pola na rowerze na majówki, czy różaniec, zajeżdżając zawsze na cmentarz i odwiedzając tam bliskich zmarłych. Człowiek wtedy wiedział, że Bóg jest i się nad tym nie zastanawiał. Z wiekiem przyszła większa świadomość, doszukiwanie się prawdy, gdzie Ten Pan Bóg faktycznie jest.

Gdzie faktycznie dla Ciebie jest Ten Pan Bóg?

Ja Pana Boga odnalazłam w muzyce. To dzięki niej zostałam, jestem i wciąż rozwijam się w swojej wierze.

DorotaO (3)Jak rozwijasz charyzmat dany od Boga?

Swój charyzmat rozwijam i pogłębiam we Wspólnocie Rzeszowskich Wieczorów Uwielbienia. Uwielbiając Pana Jezusa właśnie wspólnym śpiewem. To tam nauczyłam się, że tą formą przekazu nie tylko można uwielbiać, ale i modlić się, nie po cichu, nie indywidualnie, ale na głos, cały chór, jak jedno ciało. Podczas takich wieczorów, które są raz w miesiącu niesamowicie doświadczam Pana Boga, Jego obecności i miłości.

Jak Wy, jako wspólnota wpisujecie się w dzieło Nowej Ewangelizacji?

Myślę, że głównym zamysłem Nowej Ewangelizacji jest to, aby głosić Ewangelię wszystkim narodom. Uważam, że to właśnie robimy, tylko w formie pieśni, pantonimy i tańca. Jest to może dość nietypowy sposób, ale nic tak nie łączy, jak dobrze ułożona piosenka, którą każdy zna i chętnie do niej wraca nie ważne, w jakim języku byle na chwałę Pana Boga.

Obserwując Waszą stronę dowiedzieliśmy się o przeprowadzonej przez Was akcji we Francji. Jak wyglądały Wasze przygotowania do niej?

Muszę przyznać, że długi czas przygotowywaliśmy się do tego, nie tylko od strony technicznej, jak nauka kilku piosenek po francusku, ale także od strony modlitewnej. Nikt tak naprawdę nie wiedział, co nas tam czeka. Każdy nas tylko ostrzegał, że jest tam inaczej, niż w Polsce i abyśmy się nie spodziewali tłumów w kościele. Z mojej strony wyglądało to tak, iż cieszyłam się, że w ogóle tam jadę i razem z moja wspólnotą mogę spędzić więcej czasu, niż zwykle.

Jak realizowaliście poszczególne etapy tego wydarzenia?

Pierwszym etapem było zapoznanie się z kulturą francuską poprzez zamieszkanie u poszczególnych rodzin na czas pobytu we Francji, poznanie ich troszeczkę od kuchni, czyli ich życia codziennego w rodzinie. Następnie poznanie Francji od strony dziedzictwa kulturowego, to znaczy najciekawszych i najbardziej urzekających miejsc w południowej części tegoż kraju.

DorotaO (2)Kolejnym etapem, a raczej inicjatywą, której postanowiliśmy się podjąć było przejście prze miasto Nimes całej naszej wspólnoty w czerwonych polarach z flagach z logiem ŚDM-u, oczywiście śpiewając i tańcząc przy tym, a przy okazji zapraszając wszystkich na Wieczór Uwielbienia w Nimes i Avinion, a także na przyjazd już do Polski na ŚDM w 2016r.

Ostatnim etapem był właśnie Wieczór Uwielbienia. Jednego dnia w Nimes, a ostatniego w Avinion, gdzie ku naszemu zdziwieniu przyszło naprawdę wiele osób.

Jak oprócz Wieczorów Uwielbienia angażujesz się w Światowe Dni Młodzieży?

Jako wolontariuszka ŚDM odnalazłam się w sekcji modlitewnej, w która zaangażowana jest cała nasza wspólnota na czele z ks. Grzegorzem Kotem. Codziennie nie tylko ja, ale i wszyscy zaangażowani w ta sekcję omadlamy całe Światowe Dni Młodzieży, z niecierpliwością czekając na ich finał w Krakowie w 2016 roku.

W jaki konkretny sposób omadlacie Światowe Dni Młodzieży?

Na początku była to wspólnotowa modlitwa, którą zaproponował papież Franciszek, z czasem nasza modlitwa zrobiła się bardziej indywidualna, gdyż podjęliśmy się dzieła róży różańcowej.

Nie jest Ci obca modlitwa różańcowa, ponieważ sama przygotowujesz różańce. Od jakiego momentu zaczęła się Twoja przygoda z tym intrygującym zajęciem?

DorotaO (4)Wszystko miało swój początek również i to. Podczas naszych wewnętrznych rekolekcji z wspólnotą Mocni w Duchu z Łodzi, które miały miejsce w maju ubiegłego roku, modliliśmy się o różne charyzmaty dla naszej wspólnoty. Mi udzielił się właśnie taki, iż po powrocie do domu zobaczywszy stary różaniec i kawałek sznurka przekształciłam go w nowy, z wyglądu niepozorny, który można nosić na ręku. Pierwsze pięć różańców, które udało mi się zrobić przekazałam kilku osobom z mojej wspólnoty i bardzo im się spodobały.

Jak toczą się losy tego przedsięwzięcia?

W chwili obecnej za różańce odpowiedzialna jest cała diakonia artystyczna, która prowadzi warsztaty z robienia różańców, szerząc to dzieło i ucząc kolejne osoby. Materiały zdobywamy w dosyć prosty sposób, a mianowicie przeprowadzając zbiórki starych różańców w poszczególnych parafiach.

Jak Twoim zdaniem każdy z nas może włączyć się w pracę na rzecz Światowych Dni Młodzieży?

Każdy z nas może znaleźć swój własny sposób realizacji siebie w poszczególnej sekcji. Dzięki swoim pomysłom i własnej inwencji twórczej, mój sposób to robienie różańców.

Dorota Ochmańska studentka II roku Wydziału Muzyki na Uniwersytecie Rzeszowskim. Członkini Rzeszowskich Wieczorów Uwielbienia, animatorka RAM-u i wolontariuszka ŚDM.

Rozmawiali Mariola Bilska i Kamil Tokarski.